OBERTYN   22 VIII 1531

Teren działań wojennych:

Pokucie, o które toczył się spór polsko-mołdawski było najdalej na południe wysuniętym terytorium polskim. Jego nazwa pochodzi od kąta (kut w języku ruskim), czyli klina wciskającego się między ówczesną Mołdawię a Węgry.

mappok1.jpg 57.1 KB

Geneza konfliktu:

Hospodarstwa rumuńskie Mołdawia i Wołochy - (zwane wtedy Multanami) - ukształtowały się w samodzielne państwa w XIV w., szybko jednak stały się obiektem ekspansji ze strony potężnych sąsiadów, Polski i Węgier, a później i Turcji. Już w 1387 r. hospodar mołdawski Piotr Musat złożył we Lwowie hołd Władysławowi Jagielle, w rok później udzielił mu pożyczki pod zastaw Pokucia. Polska i Węgry rywalizowały ze sobą o wpływy w Mołdawii i na Wołoszczyźnie przez wiele lat, aż w końcu w 1412 r. zawarły w Lubowli porozumienie, na mocy którego uznały Mołdawię za polską strefę dominacji, a Wołochy - za węgierską. Niebawem w obawie przed zbytnią przewagą polską Aleksander Dobry poparł Krzyżaków i Świdrygiełłę w wojnie z Jagiełłą i w 1432 r. najechał na Pokucie, poniósł jednak porażkę. Nauczony tym doświadczeniem jego syn i następca, Aleksander Eliasz, w 1436 r. znowu złożył hołd Polsce. Wkrótce później Mołdawia pogrążyła się w chaosie wojen domowych, osłabiających siłę państwa. Słaby Piotr III Aron znowu złożył hołd Polsce (1456), ale niebawem uznał zwierzchnictwo potężnej Turcji podbijającej wówczas Półwysep Bałkański.

Pozycję Mołdawii na arenie międzynarodowej umocnił dopiero Stefan Wielki (panował 1457-1504), który odniósł wiele zwycięstw nad zaborczymi sąsiadami. W 1487 r. hospodar ten uznał zwierzchnictwo Polski, ale zrażony brakiem pomocy z jej strony przeciw napierającym od południa Turkom, zerwał z nią wszelkie związki. Sprowokował przez to najazd armii króla Jana Olbrachta na Mołdawię (1497) zakończony klęską Polaków w lasach na Bukowinie. Po tej wyprawie na pograniczu polsko-mołdawskim rozgorzała wojna podjazdowa, zakończona dopiero w 1510 r. podpisaniem układu pokojowego między królem Zygmuntem I Starym a hospodarem Bogdanem III. Na mocy jego postanowień Mołdawia uzyskała niezależność od Polski, osłabiona jednak pustoszącymi ją wojnami musiała uznać zwierzchnictwo Turcji i wypłacać haracz sułtanowi. W 1527 r. tron mołdawski objął Piotr Raresz, zwany w Polsce Petryłą, naturalny syn Stefana Wielkiego. Dążył on do przywrócenia wysokiej pozycji międzynarodowej swego państwa z czasów ojca, uniezależnienia się od Turcji,. związania się sojuszem z Moskwą, i Habsburgami, zdobycia Siedmiogrodu. Po nieudanych próbach usadowienia się w tej ostatniej krainie rozpoczął wojnę z Polską o Pokucie. Ziemia ta została na pewien czas opanowana przez Mołdawiam ale w 1510 r. Bogdan III zwrócił ją Koronie. Teraz Piotr Raresz upomniał się o nią i w końcu 1530 r. zdobył ją siłą.

*


Siły przeciwników:

Wojskowość mołdawska.

Armia mołdawska składała się wówczas z chorągwi nadwornych hospodara, chorągwi bojarskich powoływanych pod broń według zasad pospolitego ruszenia właścicieli ziemi, oddziałów wolnych chłopów i mieszczan. Niższe warstwy ludności powoływano do wojska tylko w nadzwyczajnych wypadkach. Wówczas armia mogła dochodzić do 30 tys. żołnierzy. Zwykle posługiwano się tylko “małym wojskiem" złożonym z sił nadwornych i bojarów, w niewielkim stopniu też - zaciężnym, obejmującym częściowo i cudzoziemców. To “małe wojsko" liczyło do 10 tys. żołnierzy. Bojarzy zbroili się na własny koszt, wyposażeni byli więc bardzo różnie, a tylko najbogatsi mieli hełmy i kolczugi. Broń zaczepną jazdy stanowiły włócznie-rohatyny, kopie, łuki, miecze i szable oraz zapożyczone od Tatarów osęki, służące do kłucia lub ściągania z konia. Ręczna broń palna była u Mołdawian rzadkością, natomiast dość liczna artyleria pochodziła głónie ze zdobyczy wojennej z czasów Stefana Wielkiego. Obsługiwali ją przeważnie cudzoziemcy, głównie z Siedmiogrodu. Podczas wojny z Polską, Piotr Raresz zmobilizował też nieco piechoty złożonej z mieszczan i chłopów zbrojnych w oszczepy, szable lub miecze, łuki i tarcze. Cała ta armia nie reprezentowała wysokiej wartości bojowej. Najwyższą wartość przedstawiały w niej oddziały nadwornej jazdy złożone z zawodowych i dobrze wyszkolonych żołnierzy. Natomiast jazda bojarska miała typowe cechy pospolitego ruszenia. Była więc wojskiem słabo wyszkolonym, różnorodnie uzbrojonym, dość dzielnym i odważnym, mało jednak zdyscyplinowanym. Lekka i ruchliwa, sposobem walki przypominała Tatarów. Atakowała w szyku luźnym, w razie potrzeby umiała jednak zwierać szeregi. Natarcie poprzedzała z reguły dłuższym ostrzeliwaniem przeciwnika z łuków. Szczególnie skuteczna była w walce obronnej.

Pod Obertynem w skład sił mołdawskich wchodziło:

  • ok. 17tys. jazdy
  • 50 dział (z niewielką ilością piechoty do ich obsługi)
Wojskowość polska .

Okres pierwszej połowy XVIw. to czas ukształtowania się tzw. staropolskiej sztuki wojennej. Bardzo wiele wniósł do niej hetman wielki Jan Tarnowski, który był dowódcą sił polskich pod Obertynem. Staropolską sztukę wojenną cechował głód bitwy, przejawiający sę tym, że dowódcy szukali rozstrzygnięć w bezpośrednim starciu, dążąc do likwidacji sił żywych przeciwnika. Stale ulepszana i rozwijana, święciła ona triumfy przez dwa stulecia. Wojska polskie tej doby zerwały ostatecznie ze średniowiecznym sposobem komple towania armii, przechodząc na system zaciągania wojsk zawodowych. Ta zaciężna armia, choć droga i nieliczna, była o wiele bardziej dostosowana do wymogów pola walki. Cechowała się dyscypliną, była dobrze wyszkolona i wyposażona. Jej na ogół wysokie morale (zależne w dużym stopniu od regularności wypłaty żołdu), także stanowiło o jej dużej wartości. Trzonem wojsk polskich była jazda, składająca się w tym czasie z ciężkich kopijników, lekkiej (ale także używającej kopii) husarii , a także jazdy tzw. strzelczej (konni łucznicy). Piechotę w tym czasie tworzyli pawężnicy, strzelcy (wyposażeni w rusznice) i kopijnicy. Nieodzowną częścią nowoczesnej armii była już wówczas artyleria, która choć jeszcze bardzo prymitywna, siała duży postrach.

Pod Obertynem znalazło się wojsk polskich:

  • 4500 jazdy
  • 1200 piechoty
  • 12 dział

Przed bitwą obertyńską:

Na wiadomość o najeździe Mołdawian obradujący w Piotrkowie sejm koronny uchwalił znaczne podatki na obronę. Ponieważ w tym czasie zaczęły się zbierać na Węgrzech wojska tureckie, powstała obawa, że najazd hospodara jest wstępem do uderzenia Osmanów, z którymi stosunki polityczne były dość napięte. Mimo to dopiero w połowie następnego roku podjęto w Polsce większe przygotowania wojenne. Na początku lipca 1531 r. przebywający we Lwowie hetman wielki koronny Jan Tarnowski otrzymał od króla dokładną instrukcję, dającą mu pełną swobodę na terenie Pokucia, ale zabraniającą przekraczania z wojskiem granicy Mołdawii, by nie drażnić Turków traktujących hospodarstwo Piotra Raresza jako swoje lenno.

mapa2.gif 20.1 KB

Niebawem pod Rohatynem koło Stanisławowa zebrała się armia koronna. Na początku sierpnia 1531 r. armia Tarnowskiego wkroczyła na Pokucie i w ciągu zaledwie trzech dni oczyściła je ze słabych sił nieprzyjaciela. Po wykonaniu zadania hetman zawrócił już do Lwowa, ale wtedy zwiadowcy donieśli mu, że hospodar gromadzi dużą, armię tuż przy granicy. Tarnowski ruszył więc z powrotem na Pokucie i koło Gwoźdźca spotkał znaczny korpus Mołdawian złożony z 6 tysięcy lekkiej jazdy, średniozbrojnych bojarów oraz niewielkiej grupy zaciężników. Doszło do zwycięskiej dla Polaków bitwy, w której zginęło ok. 2tys. Mołdawian. Po trudach bitwy i forsownego pościgu wojsko polskie rozłożyło obóz niedaleko Gwoźdźca i odpoczywało. Gdy nadeszły mocno spóźnione działa, hetman pomaszerował do pobliskiej wsi Obertyn, leżącej nad rzeczką Czerniawą. Tu dotarła doń wiadomość o zbliżaniu się całej armii hospodara. Uparty Piotr Raresz nie dał za wygraną. Uwięził za fatalne dowodzenie obu namiestników spod Gwoźdźca, zmobilizował znaczne siły, w tym także chłopów z pogranicza, zabrał oddziały nadworne, przyłączył też do swej armii niedobitki z poprzedniej bitwy. Mając trzykrotną przewagę liczebną jeszcze raz próbował pokusić się o zwycięstwo.

Bitwa:



mal. Władysław Gościmski


Na wiadomość o zbliżaniu się armii hospodara Tarnowski przeniósł obóz na płaskowzgórze położone 2 km na północ od Obertyna. Miejsce to było na tyle rozległe, by założyć na nim obóz obronny, zarazem jednak zbyt małe, by Mołdawianie mogli rozwinąć tu swoje siły . Z konieczności musieli atakować pod górę, a także ustawić baterie poniżej polskich stanowisk, co z miejsca przesądzało o mniejszej skuteczności ich ognia artyleryjskiego. Na północ od obozu polskiego rozciągał się spory las ochraniający wojska koronne przed zupełnym osaczeniem. Obóz polski miał kształt prostokąta, wszystkie wozy osłaniające doń dostęp zostały spięte łańcuchami i obrócone dyszlami do wewnątrz. Cały obóz okopano na zewnątrz i osłonięto zasiekami. Zbudowano też dwie bramy. Pierwsza z nich, przednia, znajdowała się po stronie południowo-wschodniej, zwróconej w stronę Obertyna, druga, tylna - po północno-zachodniej, prowadzącej do Chocimierza. Koło tych bram, mających służyć do wypadu wojska na zewnątrz, Tarnowski ustawił piechotę z rusznicami. Reszta jej zajęła stanowiska w południowej części taboru, skąd spodziewano się natarcia przeciwnika. Jazda rozlokowana została wewnątrz obozu. Frontem do bramy przedniej stanął huf czelny złożony z około tysiąca żołnierzy pod wodzą rotmistrza Mikołaja Iskrzyckiego. Mógł on uderzyć na wroga tylko na wyraźny rozkaz hetmana. Huf walny stanął frontem do bramy tylnej. Po bokach obu tych hufców stanęły mniejsze hufce posiłkowe. Działa skupiono na obu rogach taboru po stronie południowej, skąd spodziewano się ataku wroga. Środek taboru był pusty. Stał tu jedynie namiot hetmana, w którym rozlokował się cały sztab.

Sposób uszykowania wojska świadczył, że Tarnowski zamierzał stoczyć bitwę obronno-zaczepną, zmusić Mołdawian do natarcia na tabor, zmieszać i wykrwawić ich szyki, a potem przejść do kontrataku uderzając jazdą przez bramy. Taktyka prowadzenia bitwy w oparciu o tabor przejęta została od czeskich husytów, sprzymierzeńców Polski w wojnie z Krzyżakami. Za ich przykładem Polacy zastosowali tabor podczas wojen ze Świdrygiełłą i wspierającymi go Krzyżakami w latach trzydziestych XV wieku. Początkowo, zgodnie z koncepcją husytów, tabor spełniał tylko funkcję obronną. Tarnowski, wybitny teoretyk i praktyk polskiej wojskowości, obmyślił jednak inną koncepcję. Tabor miał służyć nie tylko do odpierania natarć przeciwnika, ale także stanowić bazę wypadową dla kontratakującej jazdy.

22 sierpnia 1531 r., około godziny dziewiątej rano, nadeszły drogą z Obertyna na Chocimierz wojska mołdawskie. Stopniowo siły hospodara rozwinęły się w półkole, osaczające tabor polski od południowego zachodu do północnego wschodu. Duża przewaga sił przeciwnika zrobiła silne wrażenie na żołnierzach. Przed bitwą rozległy się nawet głosy w śród oficerów, by wycofać się taborem z Pokucia. Tarnowski zdecydowanie przeciwstawił się panikarzom. W gorącym przemówieniu do zebranych na radę wojenną oficerów zachęcił ich do walki i przekonał o możliwości odniesienia zwycięstwa. “Tutaj pobiję nieprzyjaciela lub mężnie zginę" - powiedział na zakończenie. Jego zapał udzielił się całemu wojsku, wszyscy gotowi byli bić się aż do ostatniego tchu.

Po nadejściu Mołdawian Piotr Raresz wysłał pod obóz polski harcowników. Tarnowski nie przyjął wyzwania i rozkazał ogniem odpędzić natrętów. Wkrótce odezwała się artyleria kierowana sprawnie przez Jana Staszkowskiego. Jej celny ogień spowodował znaczne straty w szeregach wojsk hospodara. Gdy na pole bitwy nadeszły działa mołdawskie, zaczął się obustronn y pojedynek artyleryjski. Stopniowo działa Piotra Raresza wstrzelały się w polski obóz i jęły razić ściśnięte między wozami chorągwie jazdy. Zniecierpliwieni przedłużającą się walką ogniową i ponoszonymi stratami młodzi rotmistrze przybiegli do Tarnowskiego z żądaniem, by dał wreszcie rozkaz do ataku. Ale hetman zachował zimną krew i kazał czekać aż przeciwnik wyczerpie swe siły w natarciach na tabor.

Hospodar prawdopodobnie przewidział zamiary Tarnowskiego, dlatego nie kwapił się z natarciem. Usiłował natomiast odciąć Polaków od lasu posyłając tam oddział jazdy, przypuszczał bowiem, że hetman chce wytrwać w taborze do wieczora, a potem w nocy ujdzie mu w ową gęstwinę drzew. Działaniem tym zmusił hetmana do wysłania w pole przez tylną bramę oddzia łu piechoty z rusznicami. Zasypał on pociskami manewrujących na przedpolu obozu polskiego jeźdźców mołdawskich, zadając im znaczne straty, po czym wycofał się do taboru. Hospodar pojął to działanie jako próbę wywalczenia sobie drogi odwrotu na Chocimierz i Halicz. Nie chcąc dopuścić do tego, rzucił ku tylnej bramie obozu następne oddziały jazdy. Widząc to hetman podjechał do hufca czelnego i nie zważając na padające wokół pociski (jeden z nich trafił piechura stojącego nieopodal wodza) przemówił do żołnierzy, zachęcając ich do wytrwania i zapowiadając rychłe wkroczenie do akcji. Następnie udał się do hufca walnego, stojącego koło bramy tylnej, i rzucił przez nią kilka chorągwi jazdy do natarcia

oberfaz2.jpg 34.9 KB

Przodem ruszyła chorągiew Stanisława Balickiego. Na jej czele ustawili się kopijnicy, za nimi husarze. Kopie tych drugich wysunęły się do przodu między końmi kopijników, tworzących klin chorągwi, a na jej bokach - płot. Husarze nacierali w szyku w płot. W trzeciej linii ustawili się strzelcy. Skrzydła chorągwi tworzyły silny rygiel. Jazda ruszyła z wolna, wreszcie na kilkadziesiąt metrów przed nieprzyjacielem przeszła w cwał . Nad głowami kopijników i husarzy nieustannie strzelali łucznicy wypuszczając do 10 strzał na minutę. Mołdawianie również zasypali chorągiew polską chmurą strzał, ale niewiele one zaszkodziły odzianym w pełne zbroje kopijnikom i osłoniętym metalowymi płytami ich koniom. Po chwili z gromkim okrzykiem chorągiew polska wpadła na szyk wroga. Las kopii polskich wbił się w ciała ustawionych w pierwszych szeregach Mołdawian. Po ich skruszeniu kopijnicy i husarze porwali za miecze i szable, do walki wręcz wmieszali się też strzelcy. Słabiej uzbrojeni i pozbawieni na ogół zbroi Mołdawianie padali pokotem,ale ich miejsce zajmowali wciąż nowi wojownicy.

Nie mogąc przełamać wielokrotnie liczniejszego przeciwnika chorągiew Balickiego wycofała się. Teraz uderzyły kolejne chorągwie: Janusza Święcickiego, Hipolita Młodeckiego i Andrzeja Trojanowskiego. Zatrzymane przez Mołdawiam ponowiły atak, ale z podobnym skutkiem. Zmęczony walką i osłabiony stratami hufiec posiłkowy Balickiego został niebawem wsparty przez drugi hufiec posiłkowy strażnika polnego Mikołaja Sieniawskiego. Nie zrażone twardym oporem wrogachorągwie polskie zawracały w odstępy dalszych rzutów i po krótkim odpoczynku i uzupełnieniu wyposażenia znowu atakowały. “Mikołaj Sieniawski Leliwczyk i Maciej Włodek... bili się z nimi jako Hannibal z Rzymiany", jednak trzykrotne szarże z powodu dużej przewagi liczebnej Mołdawian nie dały rezultatu.

Efektem nieudanych natarć było jednak skupienie większości sił hospodara koło tylnej bramy i osłabienie flanki z prawej, południowo-zachodniej strony.

Na to właśnie czekał Tarnowski. Widząc uwikłane w przewlekłą walkę po północno-wschodniej stronie obozu siły przeciwnika, rzucił przez przednią bramę cały huf czelny, wzmocniony jeszcze hufcami posiłkowymi

oberfaz2.jpg 34.9 KB


Najpierw wypadła rota strzelcza Mikołaja Iskrzyckiego, która po zasypaniu wroga strzałami rozsypała się na boki, dając miejsce do ataku kopijnikom i husarzom. Zaskoczeni zupełnie tym atakiem Mołdawianie nadspodziewanie szybko poszli w rozsypkę, pędzący za nimi Polacy dotarli do drogi wiodącej do Obertyna i odcięli im odwrót. Rozbite grupki jazdy hospodara wycinali mieczami i szablami husarze, wybijali strzałami strzelcy konni. W tym czasie skupiona wzdłuż południowo-zachodniej ściany taboru piechota raziła ogniem z rusznic centrum Mołdawskie, które przemieszczało się w stronę swego lewego skrzydła. Wspierała ją przesunięta w tę stronę artyleria polska. Jednocześnie prący szybko do przodu rotmistrz Aleksander Sieniawski zagarnął prawie całą artylerię przeciwnika, z wyjątkiem dział przetoczonych w stronę centrum. Mołdawianie usiłowali jeszcze odzyskać armaty, ale wysłany przez hetmana z obozu oddział piechoty obronił zdobycz. Niebawem puszkarze polscy zwrócili lufy zdobytych dział w stronę centrum Mołdawian, które poczęli razić z flanki. Rozbite zupełnie prawe skrzydło Mołdawian na sygnał cześnika dworu hospodara Popescula rzuciło się do ucieczki, lewe - załamane klęską części wojska, broniło się coraz słabiej. Gdy hetman rzucił na centrum pozostający dotąd w odwodzie hufiec walny, wsparty przez część sił hufca czelnego (reszta hufca czelnego rzuciła się w pościg za uchodzącym prawym skrzydłem Mołdawian), centrum mołdawskie widząc chwiejące się i ustępujące lewe skrzydło uległo rozsypce

oberfaz3.jpg 36.4 KB


. Bitwa dobiegała końca. Dwukrotnie ranny Piotr Raresz uszedł w niewielkim poczcie, pościg prowadzono na przestrzeni tylko 10 km, by nie przekroczyć granicy państwa.

Po bitwie:

W pięciogodzinnej bitwie padło ponad 7,5tys. Mołdawian. Straty polskie podawano na 256 zabitych (liczba ta wydaje się być jednak przynajmniej dwukrotnie zaniżona) oraz wielu rannych. Do niewoli polskiej dostało się około tysiąca ludzi, w tym kanclerz mołdawski Teodor, wspomniany Popescul, siedmiu członków rady bojarskiej, osiemnastu innych, znacznych bojarów. W ręce Polaków wpadł cały obóz, wszystkie działa, w tym wiele straconych podczas nieudanej wyprawy Jana Olbrachta, trzy chorągwie, w tym jedna wielka, podarowana Rareszowi przez sułtana. Po zwycięskiej bitwie hetman przemaszerował triumfalnie przez Lwów prowadząc jeńców, zdobyte chorągwie i działa. Obertyn rozsławił jego imię w Polsce, bitwa nie przeszła jednak do legendy narodowej i dzisiaj mało kto o niej pamięta. Przesądziła wprawdzie los Pokucia, które pozostało przy Polsce, nie doprowadziła jednak do trwałego pokoju w tym regionie. Raresz usiłował potem doprowadzić do wojny polsko-tureckiej, nękał pogranicze drobnymi napadami, bezskutecznie szukał poparcia u cesarza Ferdynanda I, odnowił sojusz z Moskwą. W styczniu 1538 r. napadł na Podole, a 1 lutego nad rzeką Seret rozgromił słabe siły obrony potocznej kładąc trupem prawie 900 żołnierzy polskich. Historycy rumuńscy uznali tę bitwę za srogi rewanż za Obertyn, następstwa jej były jednak dla Raresza katastrofalne. Polska zmobilizowała wnet przeciw Mołdawii potężne siły, równocześne od południa uderzyl i na nią Turcy rozdrażnieni lawirancką polityką swego lennika. Przyciśnięty z dwóch stron hospodar musiał ostatecznie wyrzec się wszelkich pretensji do Pokucia, wkrótce później został w dramatycznych okolicznościach usunięty z tronu przez sułtana Sulejmana Wspaniałego. Mołdawia straciła resztki suwerenności i dostała się w jarzmo niewoli tureckiej.

Ocena bitwy:

Tarnowski doskonale rozegrał całą bitwę. Wybrał miejsce, w którym Mołdawianie musieli go szukać i wdać się w walkę na niewygodnym dla nich terenie. “Bitwę chce stoczyć obronno-zaczepną, by w pierwszej fazie znużyć i zdemoralizować przeciwnika daremnymi natarciami na tabor, w drugiej fazie zaskoczyć go i rozbić wypadem jazdy (...) - pisze znakomity historyk wojskowości, generał Marian Kukiel. - Gdy nieprzyjaciel zwleka z natarciem, a warunki walki ogniowej na odległość są niekorzystne dla stłoczonych w taborze Polaków, hetman przeprowadza manewr niesłychanie kunsztowny: wciąga przeciwnika w bitwę w takiej stronie, by móc następnie rzucić s wą siłę na jego bok odsłonięty i zagrozić mu z tyłu. Czego nie mógł osiągnąć ogniem, osiąga wytrwałością i poświęceniem części jazdy. Wytwarza warunki potrzebne do rozstrzygającego uderzenia. Przez cały czas bitwy hetman kombinuje ze sobą wysiłki posz czególnych rodzajów broni i poszczególnych hufców. Jest to bitwa od początku do końca kierowana twórczą myślą wodza, bitwa, która jest dziełem sztuki". Według innego znakomitego historyka wojskowości, Ottona Laskowskiego, “związanie przeciwnika walką, a następnie zwichnięcie równowagi przez uzyskanie sukcesu na pewnym punkcie, staje się (odtąd) regułą dla naszej taktyki". Podobnie wysoko ocenia stronę polską współczesny historyk wojskowości, Marek Plewczyński. “Dzięki szybkiej orientacji i umiejętn emu wykorzystaniu wszystkich warunków (Tarnowski) potrafił narzucić przeciwnikowi taki sposób walki, jaki uważał za korzystny dla strony polskiej. Synchronizacja sił, środków, czasu i miejsca w mistrzowskim wykonaniu polskiego wodza była imponująca. U miejętnie zniszczył skrzydła armii hospodarskiej, związał i unieruchomił pod taborową ścianą jej centrum. Do końca bitwy zachował swe największe ugrupowanie jazdy - huf walny, by go użyć jako odwodu do rozstrzygającego uderzenia. Dzięki stosowaniu ekonomi sił potrafił zniwelować przewagę liczebną przeciwnika w rozstrzygającym momencie i w wybranym przez siebie miejscu. Męstwo i umiejętności polskich żołnierzy, dowódców i hetmana zadecydowały o zwycięstwie pod Obertynem." Nieco inaczej patrzy na bitwę historyk rumuński Ioan Ursu, który przyznaje wprawdzie, że wojsko polskie przewyższało Mołdawian pod względem taktycznym i technicznym, a Raresz jako wódz nie mógł równać się z Tarnowskim, za główną przyczynę klęski uważa jednak zdradę bojarów: Barnowskiego, Włada, Popescula i innych. Spieralski polemizuje z tym poglądem i udowadnia, że ludzie ci byli jedynie nieudolni i małoduszni, ponieśli zaś klęskę, bo walczyli ze znacznie lepszym przeciwnikiem.

 

Rola husarii:

48% jazdy walczącej pod Obertynem stanowiła husaria (wg. M. Plewczyńskiego; wg. Z.Spieralskiego nawet 56%). Ponieważ ok.3/4 składu polskiej armii tworzyła jazda, przeto już przez sam ten fakt należy stwierdzić, że jej udział w zwycięstwie był olbrzymi. Jej zadanie polegało na wykonywaniu przełamujących szarż. W chorągwiach -które były wtedy złożone z kilku rodzajów jazdy- stawali oni za kopijnikami .

szyk.jpg 13.1 KB

Kopijnicy bowiem będąc mniej narażeni na ostrzał przeciwnika (zbroja okrywała całego człowieka i często konia) stawali w pierwszym szeregu. Husaria jednak nie będąc wtedy jeszcze jazdą ciężką, była od kopijników znacznie ruchliwsza i tańsza, a walcząc kopią z powodzeniem wykonywała zadania jakie wcześniej wykonywali tylko kopijnicy. Pod Obertynem na szczególną uwagę zasługuje szarża hufca czelnego (pod dowództwem Mikołaja Iskrzyckiego) na prawe skrzydło mołdawskie. Dysproporcja sił była olbrzymia (na 1tys. Polaków przypadało 5tys. Mołdawian z 35 działami). W szarży tej, która przełamała i zmusiła do ucieczki tę część sił mołdawskich, brało udział 430 husarzy. Bitwa pod Obertynem jest świetnym przykładem ilustrującym rolę i znaczenie jakie spełniała husaria w jej pierwszym etapie istnienia (przed przekształceniem się w jazdę ciężką).

Bibliografia:

  • “Obertyn 1531” Marek Plewczyński
  • “Sławne bitwy Polaków” Leszek Podhorodecki
  • “Szymona Kobylińskiego gawędy o broni i mundurze” Szymon Kobyliński

***

BTWY